Nos prezydenta

Setnie bawią mnie oburzone głosy krytyków Bronisława Komorowskiego w związku z jego osobistym zaangażowaniem się w kwestię transmitowania finału mistrzostw świata w siatkówce. Mniej więcej tak samo jak śmieszyły mnie oburzone głosy krytyków Polsatu w związku z „zakodowaniem” mistrzostw.

Fakty są takie, że Polsat zapłacił ogromne pieniądze za prawa marketingowe do turnieju i miał prawo zrobić z nimi co chciał. I niezależnie od tego, czy nie znalazł sponsora przez nieudolność swoich pracowników, swoje zbyt wysokie oczekiwania czy spisek Tuska, śmieszne było i jest oburzenie Polaków. Zresztą, o Solorzu od dawna się mówi, że to biznesmen ślepo nastawiony na zysk. Co jest, swoją drogą, chyba całkiem słusznym podejściem przedsiębiorcy, pomijając oczywiście modne od jakiegoś czasu i wątpliwe ekonomicznie pojęcie CSR-u. Więc nie dziwię się Polsatowi, że przyjął taką właśnie strategię biznesową, chociaż doniesienia prasowe raczej nie wskazują na ich spektakularny sukces finansowy z tego wynikły.

Cały tekst “Nos prezydenta” >>